Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 819 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rozdział 38 - zapomnieć !

 

` Siedziałam na ławce w ogrodzie nie mając nic innego do roboty . Odkąd tylko otworzyłam oczy prześladowało mnie dziwne uczucie niepokoju. Jakby zaraz stać się miało coś złego . Niepotrafiłam wyzbyć się tych myśli . Wstałam , aby w końcu wyprostować nogi i zrobić coś pożytecznego dla świata kiedy w oczy rzuciła mi się smukła sylwetka Justina stojąca po drugiej stronie ulicy . Nieodrywając oczu od blondyna ruszyłam w jego stronę . Zamknęłam furtkę uprzednio ją otwierając . W pewnym momencie usłyszałam pisk opon , który przywołał  prześladujące mnie uczucie niepokoju . Obruciłam się , aby znów kosztować się widokiem brązowookiego . To co ujrzałam tuż przed sobą sprawiło , że momentalnie zadrżałam a do moich oczu zaczęła napływać fala łez . Justin w bezruchu leżał na środku jezdni tuż przed maską czerwonego samochodu . ` 

Przywróciłam się do pozycji siedzącej z trudem łapiąc oddeh . Uświadomiłam sobie , że to był tylko sen . Poczułam nieopisaną ulgę i potrzebę zobaczenia Justina ,jego uśmiechu , który zawsze poprawiał mi humor . Godzina jednak nie była odpowiednia . Nocny zegarek wskazywał 5 : 23 . Gdy tylko spróbowałam zamknąć oczy przed nimi ukazywały się obrazy ze snu . 

Dotarło do mnie  jak bardzo ważny jest dla mnie Justin .Jego nieobecność byłaby niczym najgorsza tortura . 

     ***

Wychodząc z domu zerknęłam na zegarek , który właśnie wybił 18:00 . Tym razem nie zapomniałam zabrać ze sobą kurtki , ponieważ nad Atlantą zgromadziły się gęste chmury . W błyskawicznym tempie znalazłam się przed drzwiami Biebera czekając , aż je otworzy . Gdy tylko  ujrzałam sylwetkę wychylającą się zza progu nie czekając na reakcję chłopaka zawisłam na jego szyi . 

- Woow , Natalie . Też się cieszę , że cię widzę . - oznajmił rękoma oplatając moją talię . Odkleiłam się od ciała blondyna po czym przemówiłam . 

- Idziemy na plaże ! - zadeklarowałam składając pocałunek w kącik jego ust . 

Szliśmy brzegiem morza trzymając sie za ręce . Wokół nie było znaku żywych dusz , co obojgu nam odpowiadało . Słychać było jedynie szum morskich fal i dźwięk wydobywany przez mewy . 

- Justin  . . . - wysyczałam . Blondyn  przyspieszył kroku tym samą stając naprzeciw mnie tarasując mi przejście . - Uświadomiłam sobie dziś bardzo ważną rzecz . - spojrzałam w oczy chłopaka i zupełnie   się w nich zatraciłam. Nie wiedziałam jak dobrać słowa , żeby wyrazić to co czuję . 

-  Natalie . . . - zaczął . - Kocham Cię . - wyszeptał mi do ucha obejmując mnie na wysokości bioder . 

- Ja ciebie też . - odparłam co wyraźnie zdziwiło brązowookiego . Nasze twarze dzieliłyzaledwie  milimetry . Czułam jego świeży oddech . W pewnym momencie przed oczami zaczęły ukazywać się sceny , w których główną bohaterką byłam ja . Mętlik panujący w mojej głowie oddalił mnie od świata żywych . Byłam obecna tylko ciałem . Wracając do rzeczywistości poczułam dotyk miękkich ust Justina . Delikatnie odepchnęłam go robiąc kilka kroków do tyłu . 

- Pamiętam . . .  - wysyczałam błądząc wzrokiem .  Z twarzy chłopaka zniknęło  zadowolenie ustępując miejsca przerażeniu . Podszedł  bliżej kładąc dłoń na moim ramieniu . Pomimo iż pragnęłam , potrzebowałam jego dotyku , jednak nie mogłam okazać swojej słabości . Osoba , którą kocham i  , której bezgranicznie ufałam przez cały czas okłamywała mnie . Poczułam się jak idiotka . 

- Przepraszam . . . - wymamrotał .

- Chce tylko wiedzieć dlaczego mnie okłamywałeś ? 

- Ja naprawdę cię kocham . Bałem się , że cię stracę . 

- I straciłeś ! - wykrzyczałam . Wyminęłam blondyna biegnąc ile sił w nogach . Nie zastanawiałam się juz co będzie dalej . Miałam nowy cel :  zapomnieć ! 

_________________________________________________________________________________________________

 Tak to już koniec historii Justina i Natalie . Sama nie spodziewałam się takiego zakończenia . Rozdział powstał z pomocą mojej przyjaciółki . Gdyby nie ona nie było by go < 3 . Dziękuje za wszystkie komentarze . Za to , że przez cały czas byliście ze mną . Oczywiście nie rozstajemy się na zawsze mam nadzieję . Powstał już mój nowy blog . To tyle pa kociaki < 3 . 

mój nowy blog : 

http://onlywantyou.blog.onet.pl/

blog przyjaciółki . Bardzo bardzo bardzo polecam :D I rozdział . jest świetny : DD

http://staywithme.blog.onet.pl/


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (16) | dodaj komentarz

Rozdział 37 - Chciałam jakoś ugasić pożar panujący w jego sercu .


Zaciskając z całych sił walizkę , w końcu udało mi się ją zasunąć . Pościeliłam łóżko i położyłam na nim prostokątne pudło .

- Wszystko spakowałaś skarbie ? – zapytałam babcia wkraczając do pokoju .

- Tak . – rozejrzałam się po pokoju upewniając się czy na pewno tak jest . Ściągnęłam z łóżka walizkę i pociągnęłam ją za sobą . Przed samochodem stał już Justin z miną naburmuszonego dziecka . Widać było , że czekanie na mnie ani trochę mu nie pasowało . Bez słowa odebrał mi walizki i zapakował je do bagażnika . Mogliśmy ruszać .

Grobową ciszę w samochodzie przerywało jedynie rytmiczne stukanie kropel deszczu o szybę . Oboje nie czuliśmy potrzeby przemowy , a już na pewno nie Justin . Przez cały czas coś go gryzło . Uparcie nad czymś myślał . Oczywiście jego myśli były tajnie zastrzeżone , nikt nie miał prawa o nich wiedzieć . I to właśnie mi nie pasowało . Od jakiegoś czasu mam wrażenie , że nie mówi mi o wszystkim . Dużo elementów mojego życia zupełnie tu nie pasowało . Wiele spraw nie było dokończonych , jestem pewna .

- Dylan mówił coś o chamie , który ewidentnie mnie skrzywdził . Nic z tego nie rozumiem . O kim on mówił ? – zapytałam , co w efekcie wywarło na brązowookim dreszcze widoczne nawet dla mnie . Spojrzał na mnie zatrwożonym wzrokiem . Westchnął głośno i podgłosił radio .

- Mówiłem ci , że to chory człowiek . Nie odbieraj od niego telefonów . – w końcu skłonił się na odpowiedź . – Tym bardziej , że dzisiaj mnie nie będzie . Muszę pozałatwiać kilka spraw .

                                                                                              ***

Przed domem już czekali rodzice . Na wstępie zawalili nas stertą pytań . Jak było ? Dobrze się wam jechało ?  Jesteście głodni ? Ciepło się ubraliście ? Ratunku !

Romantyczny wieczór spędziłam jedynie w swoim towarzystwie . Tylko ja i setki nieprzemyślanych myśli . Po dwóch godzinach siedzenia na łóżku i bezsensu wgapiania się w sufit  postanowiłam coś ze sobą zrobić . Uplotłam włosy w warkocza , przejechałam kreską LINERA oczy i wyszłam z domu uprzednio zabierając kurtkę . Pogoda nie zachęcała do spaceru , ale ja nie miałam ciekawszych zajęć . Justina nie było , zresztą tak czy tak jego towarzystwo zbytnio by mi nie odpowiadało . Znów wodziłby ścieżkami swoich  myśli . Nie , dziękuje .

Przeszłam kilka uliczek znajdując się na terenie gdzie jeszcze nigdy nie miałam okazji być  . Luźnym krokiem przechadzałam się chodnikiem . Niebo okrywała już szata zmroku . W powietrzu wichrował coraz to silniejszy podmuch wiatru . Moja kurtka nie zdała egzaminu na taką pogodę . Było mi zimno więc postanowiłam się wycofać . Jakieś 10m przede mną stało dwóch chłopaków . Nie przejmowałam się ich widokiem dopóki nie zaczęli kierować się w moją stronę . Jeden z nich wyjął ręce z kieszeni i kilka razu potarł je o siebie . Chciałam minąć ich niezauważalna , ale gwałtownie zagrodzili mi drogę . Posłali sobie tajemnicze spojrzenie po czym zaczęli śmiać się głośno .

- Natalie chyba to już kiedyś mówiłem : Jesteś nieodpowiedzialna sama przechadzając się w nocy . – rzucił kpiąco .

- Daj mi przejść !

- Spokojnie , nie umiesz się bawić ?

- Nie umiem . Zostaw mnie ! – wykrztusiłam . Z całych sił próbowałam wyrwać swoją rękę z uścisku dłoni chłopaka , niestety  był zbyt silny .  

Nagle na twarzach obojgu chłopaków zawidniał promień światła . Usłyszałam dźwięk silnika  samochodu nasilającego się coraz bardziej . Odwróciłam się i jedyne co zobaczyłam to porażające światło reflektorów samochodowych . Gdy zobaczyłam sylwetkę Justina wyłaniającą się z pojazdu łzy wypłynęły z moich oczu natychmiast . Ogarnęło mnie  niepojęte szczęście , ulga . Bez słowa zaczęłam biec w stronę RangRovera . Stając przy ich drzwiach odwróciłam się jeszcze by dojrzeć czy moim wrodzy nadal są w pobliżu . Na moje szczęście niego już nie było .

                                                                                              ***

Siedzieliśmy w samochodzie na podjeździe mojego domu , od pięciu minut nie zamieniając ani słowa . Na zewnątrz jak i w samochodzie było strasznie zimno , co wywoływało u mnie dreszcze  . Chciałam przerwać tą irytującą pustkę i pójść już do domu .

- Przepraszam Justin .

Blondyn odwrócił się w moją stronę i zatopił swoje brązowe  oczy w moich .

- Wiesz co by się stało gdybym nie przyjechał wcześniej ?

- Ale przyjechałeś . Uratowałeś mnie . – szepnęłam kładąc swoją dłoń na jego dłoni .

- Oni chcieli cię skrzywdzić . Nie wiem co bym im zrobił gdyby . . . – przerwałam mu kładąc palec na jego ustach . Spojrzałam w jego oczy . Były zakłopotane , w zupełnej rozsypce . Chciałam mu pomóc , ale jak zwykle wszystko psułam . Przejechałam rękę po jego włosach , nieco psując mu fryzurę .

- Kocham cię za to co dla mnie robisz . – uśmiechnęłam się czule po czym wysiadłam z samochodu . Chciałam jakoś ugasić pożar panujący w jego sercu . 

__________________________________________________________________________________________

Hey . Rozdział jaki .? bo mi sie nawet podoba : D    eeey dziesięć komentarzy do poprzedniego rozdziału ? stać was na więcej przecież nie ? ; |  

ogólnie zbliżamy się do końca , i nie będę ukrywać , że się cieszę . Początki tu były na prawdę świetne . Gdy widziałam tyle wspaniałych komentarzy w środku robiło mi się ciepło i cholernie miło . Teraz już mało kto to czyta , ale i tak bardzo wam dziękuję . Fajnie , że jest ktoś kto traci tu swoje pięć minut < 3 kocham moje czytelniczki :DD

i jeszcze jedno . to mój nowy blog : http://onlywantyou.blog.onet.pl/

zależy mi na tym żebyście wesżły i powiedizały co sądzicie . Narazie tylko pierwszy wstępny rozdział . 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Rozdział 36 - . Tylko łzy tej dziewczyny mogły sprawić , że będę czuł się dowartościowany

 

Zapowiadało się całkiem fajnie . Popcorn , masa wypożyczonych filmów . Wyszło zupełnie inaczej . Wszystko popsuł ten głupi telefon . Justin cały czas zaczynał ten temat . Mówił , że to zły typ  . Kiedyś zachował się wobec mnie nie w porządku  jednak nie chciał powiedzieć o co chodziło . To wszystko popsuło atmosferę . W głowie cały czas szumiały mi słowa chłopaka ‘ to straszne co ten cham ci zrobił ‘ . Chciałam to zrozumieć , ale nie potrafiłam .

Skończyło się tak , że zaraz po obejrzeniu zaledwie 15 minut filmu udałam się do pokoju . Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

                                                                                              ***

- Tak mamo wszystko w porządku . (…) Nie, nie mam ciepłych ubrań . (…) Sweter od babci ? ! Justin na pewno mi coś pożyczy . (…) Nie martw się . Muszę kończyć . Pa . – nacisnęłam   czerwoną słuchawkę i z prędkością światła wbiegłam do pokoju dziadków . Korzystając z ich nieobecności postanowiłam trochę przegrzebać szafę babci . Na dworze  szaleje deszcz a ja nie mam ze sobą żadnych ciepłych ubrań . Tak jak się spodziewałam nie znalazłam nic co choć trochę wpadłoby mi w oko . Sytuacja mnie zmuszała więc ściągnęłam z wieszaka dziergany sweter babci , który sięgał , aż za moje kolana . Nawet nie chciałam przeglądać się w lustrze . W takim czymś nie mogłam wyglądać dobrze , nie ja . Jedynym rozwiązaniem był Justin . Zapukałam do jego drzwi otrzymując natychmiastową reakcję . Pierwszym jego odruchem  był głośny śmiech , którego nie mógł powstrzymać . Zaczął podkurczać  klatkę i dłonią zakrywać usta mimo to nadal wybuchał nieopanowanym śmiechem .

- Nic nie mów ! – wyprzedziłam go widząc , że ma zamiar coś powiedzieć . – Lepiej daj mi swoją bluzę , sweter byle nie to ! – odparłam błagalnie spoglądając na blondyna . Powstrzymał swój śmiech i dłonią przejechał po moim ramieniu .

- Ty kujesz  ! – syknął ponownie zaczynając się śmiać . Musiałam poczekać jeszcze chwilę by ochłoną i na dobre przestał się śmiać . Dopiero wtedy raczył podejść do walizki . Wyciągnął z niej  czerwoną bluzę i uśmiechając się kpiąco wysunął ją do mnie . Gdy chciałam ją chwycić wykonał szybki ruch ręki do tyłu .

- Oddaj !

- Nie ma  nic za darmo no nie? – palcem wskazał swój policzek uśmiechając się przy tym przymilnie . Pokiwałam przecząco głową nie zgadzając się na jego reguły . – No więc przykro mi . Chyba trochę zmarzniesz . – odwrócił się do mnie plecami podchodząc do szafki . Wtedy skorzystałam z jego lekkiej nieuwagi .Dynamicznie szarpnęłam z jego ręki bluzę i wybiegłam z pokoju zamykając drzwi .

 

***

   ( Dylan )

Opierałem się o murek trzymając ręce w kieszeni . Cały czas rozglądałem się na prawo i lewo wyszukując wśród gęstej mgły osoby , na którą czekałem . Cały czas spoglądając na zegarek w końcu się zjawił .

- Czego chcesz ? Kim w ogóle jesteś ?

- Spokojnie . Mam dobre zamiary . Wiem dobrze , że Natalie cię odrzuciła , podobnie jak mnie . Wybrała tego dupka .

- no racja i co ? – przyznał podpierając się obok mnie .

- Ja nie zamierzam tego tak zostawić . Ta mała zapłaci za to co zrobiła , drogo zapłaci . – oznajmiłem  wydychając z siebie powietrze przepełnione chęcią zemsty . Pragnąłem tylko tego . Tylko łzy tej dziewczyny mogły sprawić , że będę czuł się dowartościowany , spełniony . – Pożałuje , że wybrała Justina . Będzie cierpieć to mogę sobie obiecać .

- Myślisz tak jak ja stary . 

____________________________________________________________________________________________

Łooo . 36 już patrzcie : D ratujcie nie mam weny ! Nie wiem co dalej . To znaczy mniej więcej wiem jak to będzie , ale skleić to razem to wyzwanie . 

daria - dziękuję , dziękuję , dziękuję . Strasznie miło < 3 

Nieziemsko , że czytacie *__*


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Rozdział 35 - ' gubię się w tym wszystkim '

 

Kolory nabrały szarych barw , po raz kolejny . Atmosfera wewnątrz mnie była wprost nie do zniesienia . Władały mną negatywne emocje . Miała żal do Justina , wielki żal . Nie potrafił mnie zrozumieć i to potwornie bolało . Nikt nie mógł mi pomóc . . . oprócz niego . Od naszej rozmowy nawet go nie widziałam . Nie wychodził z pokoju . Dłużej się nad tym wszystkim zastanawiając zaczęłam pojmować , że nie jestem w tym sama . Jest jeszcze jedna osoba , która cierpi tak jak ja . Nie wiem , naprawdę nie wiem jak mogłam skrzywdzić go swoimi słowami . On wspierał mnie jak tylko mógł . Potrafił podnieść na duchu nawet tym swoim głupim spojrzeniem .

Drzwi mojego pokoju się otworzyły , przed tym poprzedzone pukaniem .  W progu stanął Justin . Był ubrany dosyć szykownie . Serce ukuło mnie lekko gdy zza siebie wysunął fioletową walizkę . Przygryzł lewą wargę i podszedł bliżej .

- Przepraszam jeśli coś zrobiłem źle . – zaczął . – Gubię się w tym wszystkim . Wyjadę jeśli tego chcesz . Dozo. . . paa . – oznajmił . Spojrzał na mnie zaszklonymi oczami, od łez oczywiste .  Powoli zaczął cofać się do wyjścia .

- Nie wyjeżdżaj ! Nie chcę . – podeszłam do niego i nie wahając się ani chwili dłużej wtuliłam się w jego ramiona. Nie mogłam pozwolić , żeby moje jedyne źródło wsparcia zniknęło z mojego życia . Justin to mój jedyny przyjaciel . Jedyna osoba , z którą w zupełności jestem szczera . Przy nim czuję się wolna , zrozumiałam , że tylko on niczego ode mnie nie wymaga , nie pokłada na mnie nacisku . Nie chcę by kiedy kolwiek się to zmieniło .

                                                                                              ***

Z pozoru wszystko zaczyna się układać . Mimo , że Natalie pogodziła się z utratą pamięci ; że zaczyna być naprawdę szczęśliwa ja nadal czuję się potwornie . Ona nie ma o niczym pojęcia . Nie wie jak było i to mnie przeraża . Już dawno powinienem jej powiedzieć , ale znam ją i wiem , że już nigdy by mi nie wybaczyła . Sam bym sobie nie wybaczył . Wszystkie nasze wspólne chwile uleciały by w powietrze . A jej uczucia do mnie zamieniłyby się w największą nienawiść . Nie mogłem na to pozwolić .

Szliśmy kamienną ścieżką . Cały czas uparcie towarzyszyło nam słońce , które powoli stawało się być uciążliwe dla oczu . Każde z nas zawzięcie o czymś myślało co wywoływało wśród nas milczenie . W pewnej chwili Natalie się zatrzymała . Dotykając dłonią czoła zaczęła coraz szybciej oddychać . Po mimice jej twarzy mogłem śmiało stwierdzić , że odczuwa ból .

                                                                                              ***

Przed oczami stanęła mi scena zupełnie jak dotąd obca . Ja i Justin . Jesteśmy w kawiarni . Głośno się śmiejemy – nie inaczej . Po chwili siedziałam już na ławce przed domem  . Czułam na ustach dotyk innych warg . Justin umiejętnie sprawiał , że gdybym miała szansę wypowiedzenia życzenia nie zapragnęłabym niczego , bo przecież mam  już wszystko !

- Pamiętam . . . byliśmy razem . Całowałeś mnie . –  oznajmiłam chłopakowi , który cały czas pytał czy wszystko w porządku . – Zaczynam sobie przypominać ! – wypowiedziałam z wielkim entuzjazmem widocznym nawet na mojej twarzy . I on nie ukrywał jak bardzo się z tego cieszy .

                                                                                              ***

Siedziałam na fotelu od godziny czekając , aż Justinowi uda napalić się w kominku . Już dawno chciałam mu powiedzieć  , że kominek nie funkcjonuje ale tak było zabawniej . W pewnym  momencie  z głośnika telefonu zaczęła płynąć muzyka Hollywood Hills . Spojrzałam na ekran wyświetlający numer ‘ zastrzeżony ‘ . Dosyć niepewnie nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha .

- Hallo ?

- Natalie . Dawno nie słyszałem twojego głosu. Dowiedziałem się o twoim wypadku , to straszne co ten cham ci zrobił . – usłyszałam męski głos w słuchawce  .  Zupełnie nie wiedziałam o czym mówi .

- Kim jesteś ?

- No tak , nie pamiętasz mnie – Dylan . Wracaj szybko , mamy zaległości do nadrobienia skarbie . – wypowiedział po czym rozłączył się . Jego głos brzmiał jak by kpiąco . Kompletnie nie ogarniałam tej rozmowy .

- Justin . . . kto to Dylan ? – zapytałam sądząc , że on może coś wiedzieć . Odwrócił się w moją stronę . Jego twarz zupełnie zbladła . Z przerażeniem patrzył w moje oczy . 

__________________________________________________________________________________________

 

Noo i szybko kolejny jest nie . ? Ale nie cieszcie się tak . Next'a szybko nie bd , bo zupełnie nie mam weny ani pojęcia co napisac . Taki szczegół . xd . I znów nie komentujecie . Ja nie wiem już ; c


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (29) | dodaj komentarz

Rozdział 34 - ' Tak po prostu mam się w tobie zakochać '

 

(...) patrzyłam na niego jak wryta . Nie towarzyszyło mi miłe uczucie choć powinno . Justin właśnie wyznał mi miłość a ja co ? Pustka , nie poczułam nic .

- Nie kochasz mnie tylko dawną Natalie . Ja nią nie jestem ! Nie możesz mnie kochać . – wykrzyknęłam . Sama nie wiedziałam co mówię , ale właśnie tak na to wszystko patrzyłam .Wstałam z łóżka i już chciałam wychodzić kiedy brązowooki chwycił moją rękę w nadgarstku . Spojrzał na mnie zaszklonymi oczyma i w pierwszych sekundach zawahał się czy coś powiedzieć .

- Jesteś tą samą Natalie . – spojrzał mi prosto w oczy coraz częściej przymykając powieki . – Więc nie proś mnie o to bym przestał cię kochać .

- Tak będzie dla nas lepiej . Nigdy nie będzie tak jakbyśmy chcieli . . .

- A spróbuj nie oddychać co ? – wypuścił z uścisku moją rękę i odwracając się plecami podszedł do okna . Chciałam coś powiedzieć , ale czułam jak ucisk w gardle mi to blokuje . Nie chciałam go krzywdzić . Naprawdę nie chciałam .

***

Weszłam do łazienki i obmyłam wodą dłonie . Zdjęłam z siebie niewielki fartuszek i powiesiłam na wieszaku . Uprzątnęłam ze stoły po wypiekach z babcią . Resztę zrobiła właśnie ona . Poprawiłam włosy i wyszłam na zewnątrz . Tak jak się spodziewałam Justin napawał się otaczającym krajobrazem . Nie wiem co jest niezwykłego w widokach lasów i pól , naprawdę nie wiem . Podeszłam bliżej zagradzając mu widok .

- Ey . Nie widzę tak ?

- Ey nudzi mi się tak ? – odparłam żartem . – Chcesz iść do parku ? –parsknęłam śmiechem zakrywając usta dłonią . Nigdy wcześniej nie próbowałam go drażnić , ale teraz żałuję . Zabawnie wygląda gdy się wkurza .

- Śmiej się . – odparł oschle .

No tak . Myślałam , że mu przeszło . A raczej miałam nadzieję , że zrozumiał mnie i wcale się nie obrażał . Może zabolały go moje słowa , ale nie potrafiłam w inny sposób tego wyjaśnić . Mimo tego jak się stara za dużo ode mnie wymaga .

- Justin  . . . – mruknęłam siadając na trawie obok blondyna . – Justin przestań już . . . – ponowiłam nie uzyskując żadnej reakcji od chłopaka . Cały czas wzrokiem zatapiał się przed siebie . Tak jakbym była dla niego nie obecna , jakby nie słyszał co mówię . – Ok nie chcesz rozmawiać ,ale wiesz co ? To ja powinnam się nie odzywać . Straciłam pamięć , ale co tam . Tak po prostu mam się w tobie zakochać , bo ty tego chcesz . – wybuchnęłam potokiem aluzji .

- Nic takiego nie powiedziałem . – westchnął głośno i skierował swoje oczy na mnie .

- Zapewne pomyślałeś . Myślałam , że próbujesz mi pomóc , ale tak nie jest więc lepiej będzie jak wyjedziesz . . . i najlepiej daleko stąd . – dodałam stanowczo widząc , że chce coś powiedzieć . Po moich słowach najwyraźniej wydały się one niepotrzebne . Otrzepał się z trawy i wymijając ostatni raz posłał mi pełne smutku spojrzenie . 

_______________________________________________________________________________________________

 

no i tak to się przedstawia . Koniec tej całej historii przewiduję jeszcze na max 10 - 13 rozdziałów . I szczerze przeznam , że chcę go skończyć . Na początku pisałam do kituu i teraz też tak jest . Chce zacząć od nowa , fajniej ; ] Dziękuje za komentarze , na prawde < 33  . 

PS. boże jaki krótki , przepraszam ; c


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (20) | dodaj komentarz

Rozdział 33 - Przepraszam , ale nie potrafię tego zmienić .

Dom był bardzo duży , wręcz ogromny ! Ogromny nie znaczyło tu ponury , przeciwnie . Pomieszczenia były bardzo przytulne pomimo staromodnego wystroju . Oboje z Justinem zajęliśmy dwa  pokoje z wielkimi łóżkami . Cieszyłam się , że blondyn w ogóle zgodził się ze mną pojechać .

Siedziałem na wygodnym fotelu czytając książkę , pierwszą lepszą którą znalazłam na półce . Poczułam nagle czyjś wzrok spoczywający na moim ciele . Oderwałam się od lektury i ujrzałam sylwetkę Justina . Chłopak zaczął kierować się w stronę łóżka , a gdy był już o krok rzucił się na nie .

- Masz o wiele większe łóżko , niż moje . . .  i jakie wygodne . – dodał widząc , że już otwieram usta.

- Nawet nie myśl , że pozwolę ci tu spać ! – zakomunikowałam podchodząc do łóżka . Gestem ręki nakazałam mu zejście z niego .  Jednak blondynowi nawet się to nie śniło . Założył ręce za głowę uśmiechając się kpiąco .

- Ale dlaczego ? Nie rozwalam się , kołdry też nie zabieram .

- Nie rozwalasz ! – zaśmiałam się . – Ostatnio wylądowałeś na moim brzuchu . – przejęłam znaczącą inicjatywę . Brązowooki nie miał się już jak bronić . Z grymasem na twarzy zszedł z łóżka po czym opuścił pokój .

                                                                                  ***

Weszłam do pokoju i bezsilnie opadłam na łóżko . Podróż z babcią po jej ogrodzie była wykańczająca ! Kwiaty to coś typowo nie dla mnie . Otarłam dłonią czoło i przymknęłam powieki . Czułam na twarzy jak zimne powietrze smera moje ciało . W głos dał się nagle obcy dźwięk . Podniosłam się na łokciach i otworzyłam oczy.

- Twój dziadek mówił , że mają jest tu ładny park . Pójdziemy ? – wydusił Justin . Jego oczy cały czas były w pędzie . Patrzyły na wszystko tylko nie na mnie .

- Jasne . – oznajmiłam . Wzięłam kurtkę , choć tak naprawdę pogoda temu nie nakazywała . Uśmiechnęłam się przelotnie i dogoniłam kroku blondynowi .

Przeszliśmy niemal kilkanaście metrów a ‘ przyroda ‘ uniemożliwiła nam dalszy marsz . Przed nami rozciągał się już tylko wielki gąszcz zarośli . Wokoło brzęczało mnóstwo owadów .

- Tak , to może i był ładny park , ale kiedyś ! – zironizowałam . Justin z niezadowoleniem patrzył na widok , z którym mieliśmy do czynienia . W pewnej chwili zaczął głębiej wpatrywać się w gąszcz jakby wzrokiem czegoś szukał . Bingo ! W takim razie znalazł . Zaczął się kierować w stronę ‘ parku ‘ . Idąc odsuwał dłońmi wszystkie kłosy trawy . Nie wiedziałam w jakim celu tam idzie , ale nie zamierzałam na pewno kroczyć jego śladami . Krótkie spodenki !

- Chodź ! Tu jest ławka  . – wykrzyknął .

- Tu się puknij ! – palcem kilkakrotnie dotknęłam swojego czoła spoglądając na chłopaka kpiącym wzrokiem .

Założyłam ręce na wysokości brzucha i niecierpliwie czekałam , aż Justin przyzna , że pomysł z wejściem tam nie należał do jego najlepszych . Nagle usłyszałam cichy jęk . Justin pochylił się lekko do przodu krzywiąc się przy tym mocno . Nie czekając na dalsza jego reakcję , ruszyłam w jego stronę .

- Justin co jest ?

Nie odpowiedział od razu . Syknął cicho i podciągnął nogawkę spodni . Z rany na nodze sączyła się krew . Na jego łydce widniały dwa małe wgryzienia . Ewidentnie żmija !  Spojrzałam na blondyna . Próbował nie okazywać jaki odczuwa ból , jednak ja dobrze wiedziałam .

- To tylko wąż . – wydusił w końcu .

Fakt , rana nie była duża . Mimo to zadawała niepotrzebny ból .

Blondyn obwiesił rękę na moim ramieniu . Dotykając  gruntu tylko jedną noga powoli pokonaliśmy gmar zarośli .

Resztę wieczoru Justin spędził w łóżku . Niestety przy tym i ja byłam skazana na nudę . Chłopak nie pozwolił mi odejść od swojego łóżka . Siedziałam więc na fotelu , tuż przy jego łóżku . Dopiero kiedy zasnął mogłam swobodnie się poruszyć i opuścić pomieszczenie . Szczerze powiem , że jego zachowanie nieco mnie śmieszyło . Justin zachowywał się jak małe dziecko , a ja robiłam za jego mamę , która pilnie strzeże jego stanu zdrowia , opowiada bajeczki i pociesza jak tylko może .

Przy otwieraniu drzwi lekko zaskrzypiały . Shit ! Obudziłam poszkodowanego . Ocknął się i przywołał ciało do pozycji siedzącej . Przetarł oczy i spojrzał na mnie robiąc zawiedzioną minę . Szybko ‘ przywołałam się do porządku ‘ . Usiadłam na łóżku tuż przy nim .

- Chciałam wyjść tylko do łazienki . – usprawiedliwiłam się chcąc zakończyć tą głupią sytuację . Blondyn westchnął głośno językiem oblizując usta .

- Natalie . . . bardzo cię kocham . Przepraszam , ale nie potrafię tego zmienić . 

_______________________________________________________________________________________________

co do rozdziału już się nie wypowiadam  . Dzisiaj doznałam lekkiego szoku . Patrzę na licznik odw . A tam 3550 . Thank you very , very much < 3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (22) | dodaj komentarz

rozdział 32 - - dziwię się , że nie powiedziałeś . -


Przed nami rozciągał się już tylko krajobraz morza . Mieliśmy okazję podziwiać zachód słońca . Na plaży nie było już zupełnie nikogo . Było to dziwne , ale plusowe . Siedzieliśmy tu od dobrych paru godzin i rozmawialiśmy o największych bzdurach świata .

- Umiesz pływać ? – zapytał Justin zmieniając temat .

- Skąd mam wiedzieć ? – prychnęłam . – Ej co ty robisz  ? ! – zareagowałam . Blondyn chwycił moją dłoń i uniósł na rękach .

- Przekonamy się ! – krzyknął rozbawiony wbiegając do morza . Mocno przytuliłam się do jego klatki , co widocznie mu się spodobało , bo kątem oka widziałam , że się uśmiecha .

- Ohh Natalie , wiem , że mnie kochasz . Ja ciebie też ! – zażartował .

- Debilu ! Ja się boję . Tylko waż się mnie puścić . – zagroziłam , jednak te słowa wcale nie zabrzmiały groźnie , a powinny ! Zaraz i ja zaczęłam się śmiać .

Szczerze nie oczekiwałam , że Justin posłucha . Modliłam się tylko , żeby woda nie była zimna lub tez abym nie zamoczyła się zbytnio . Co mnie zdziwiło nic takiego się nie stało . Chłopak robiąc kroki w tył wyszedł z wody i w końcu mogłam stanąć na suchym gruncie .

                                                                                  ***

Wszystko mnie przerasta . Każde wydarzenie . Popełniłem błąd , który teraz nieustannie się za mną wlecze. Odbija swoje ślady na niewinnych osobach . Dobrze wiedziałem co robię , znałem konsekwencje , ale nie widziałem innego wyjścia . Wyznać Natalie co tak naprawdę się między nami wydarzyło i już nigdy więcej jej nie zobaczyć ? Nie zamienić z nią już ani słowa ? Patrzeć jak uszczęśliwia ją inny chłopak ? Nie mogłem inaczej . Musiałem dalej ciągnąć tą idealną historię . To nie należało do najłatwiejszych zadań . Prędzej czy później będę musiał powiedzieć prawdę . A co się z tym wiąże kolejny raz skrzywdzę Natalie . Dziewczynę dla , której jestem wstanie zrobić wszystko , dać jej wszystko . W takim razie dlaczego zamiast tego , ja ją ranię ? Te myśli mnie przerażały , próbowałem je odgonić , ale wciąż powracały .

Stałem przed lodówką przeglądając każdą półkę w celu znalezienia puszki RedBulla. Wyciągnąłem dwie puszki i jedną z nich otworzyłem . Nie zdążyłem zamoczyć ust w drinku kiedy w domu rozległ się dzwonek do drzwi . Mama gdzieś się zapodziała więc w tej chwili moim obowiązkiem było je otworzyć . Podszedłem do drzwi i luźnym ruchem je uchyliłem . W drzwiach stała Natalie . Jej twarz była wprost rozpromieniona . Matowa cera podkreślała jej zielone oczy . Na sobie miała zwiewną sukienkę w kwiaty , którą zmuszona była za chwilę poprawiać . A usta . . . dopełniały się z każdym szczegółem . Jak  świeżo zerwana malina , która kusi aby czym prędzej ją zjeść .

- Dlaczego nie powiedziałeś , że jesteś sławny ? Ba ! Mega sławny . – i nagle nogi się pode mną ugieły . Przez chwile zakręciło mi się w głowie . Docierało do mnie tylko jedno pytanie ‘ Już pamięta ? ‘

- Natalie jaa . . .

- Mogłeś powiedzieć . Fajnie jest mieć przyjaciela piosenkarza nie ? – odparła wzruszając ramionami i weszła do środka . Jej reakcja sprawiła , że już kompletnie nie ogarniałem tej sytuacji . Tak po prostu to przyjęła ? – pomyślałem . Podrapałem się po głowie i uczyniłem to co brunetka .

- iii  nie gniewasz się ? – zapytałem . Być może to było głupie , bezsensowne pytanie dla brunetki , ale mi dużo by rozjaśniło .

- Niee , po prostu dziwię się , że nie powiedziałeś . – rzuciła i podeszła bliżej . – Czyli , że miałam chłopaka gwiazdora ? – uniosła brew i uśmiechnęła się lekko . W tym momencie zorientowałem się , że ona wcale sobie nie przypomniała . Nie wiem dokładnie z jakich źródeł wie o mojej  sławie  . Ale to jedyne co wie , nic więcej . Szczerze powiem , że  o wiele bardziej mi ulżyło . Chcę żeby Natalie odzyskała pamięć , ale jeszcze nie teraz . Chcę jej wszystko powiedzieć , powiedzieć w odpowiednim momencie .

                                                                                           ***

Leżałam na łóżku z laptopem przed sobą śledząc pewien portal . Drzwi pokoju nagle zaskrzypiały i moim oczom ukazali się rodzice . Stanęli przede mną jak na słowo ‘ baczność ‘ .  Usiadłam na łóżku czekając , aż w końcu coś powiedzą .

- Razem z tatą stwierdziliśmy , że dobrze zrobi ci wyjazd do dziadków . – zaczęła mama , a po chwili pałeczkę przejął tata . – Co prawda rzadko tam bywałaś co  nie znaczy , że nie lubiłaś tam przyjeżdżać. Zawieziemy cię tam jutro . – oznajmił . Pokiwałam tylko głową a rodzice zaraz opuścili mój pokój .

Pomysł mi się podobał dopóki głębiej nie zaczęłam się nad nim zastanawiać . Sama z obcymi ludźmi na nie wiadomo jak długi czas ? Nie . Do głowy przyszedł mi pewien pomysł , od razu wydawał się być najlepszym rozwiązaniem !

__________________________________________________________________________________________________

no tak . Pewnie wielu większość zawiodłam dennym rozdziałem  . Ale za to kolejny będzie słiiiiiiiiit . Słowo Klaudii < 3  no i troszkę tu pozmieniałam . Podoba sie . ? ; d

ekheem . Tak . . chciałabym , żeby tyle komentarzy było zawsze nie . ? love gyus < 3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (28) | dodaj komentarz

Rozdział 31 - ' Bieber kocha Natalie '

 

Rano obudziłam się z dziwnym uczuciem ciężaru na swoim ciele .  Spojrzałam na swoją klatkę i totalnie się przeraziłam . Głowa Justina spoczywała na moim brzuchu . Spał tak słodko , że nie zamierzałam go budzić . Rozglądając się w około stwierdziłam , że pomieszczenie  wcale nie przypomina mojego pokoju . Było zupełnie inne . Nagle wszystko sobie przypomniałam . Film z Justinem  ! Ciężar chłopaka coraz bardziej uniemożliwiał mi swobodne oddychanie .  Zsunęłam się powoli z łóżka i już kierowałam się do wyjścia .

- Gdzie idziesz ? – usłyszałam za plecami . – Bez spodenek ? 

W tym momencie doznałam kolejnego szoku .  Skierowałam głowę w dół i stwierdziłam , że Justin miał rację . Stałam w salonie nie mając na sobie dolnej części ubioru . Tylko koszulka i dosyć skromna bielizna . Shit ! Zadawałam sobie tylko jedno pytanie : Jak to się stało ? !

Od razu dostrzegłam je na podłodze i włożyłam na siebie zręcznie .  Zaspany blondyn cały czas śledził wzrokiem moje ruchy , co powoli zaczęło mnie irytować . Zapięłam guzik i trzaskając drzwiami wyszłam na zewnątrz . Zrobiłam tak tylko dlatego , że oczywistą rzeczą było to , że moje spodenki zdjął Justin . Nie nikt inny , a ja nie lubię takiego zachowania !

Gdy weszłam do domu mama od razu do mnie przyległa i mocno przycisnęła do piersi . Zaczęła zadawać mnóstwo pytań . Gdzie byłaś ? czemu nie zadzwoniłaś ? No tak w sumie wcale się jej nie dziwiłam . Ze spokojem   odpowiedziałam na wszystkie zadane pytania .

- Mamo dlaczego nic nie powiedzieliście o tym , że nie jesteście z tatą razem ? – zapytałam .

- Skarbie wybacz . Ostatni czas był dla nas trudny .  Obiecuję powiedzieć ci o wszystkim . – ujęła moje ręce  uśmiechając się opiekuńczo . – Moim obecnym partnerem jest Luiz . Z tatą już dawno się rozstaliśmy . Nadal jesteśmy przyjaciółmi .

- A co z nim gdzie on teraz jest ?

- Mieszka a Atlancie , ze swoją narzeczoną . Dobrze skarbie , idę do pracy . Nie wychodź nigdzie proszę cię . – oznajmiła po czym zniknęła za drzwiami .

Świetnie . Nie wychodź z domu . To co ja mam tu niby robić ? ! – bezradnie opadłam na kanapę .

Przełączałam z kanału na kanał . Im dalej brnęłam w listę programów tym bardziej nic ciekawego nie pojawiło się na ekranie bym mogła się zatrzymać . Zrobiłam popcorn na ‘ seans ‘ . Tak , tylko jaki ?

Ledwo zdążyłam posmakować popcornu a  w mieszkaniu rozległ się dzwonek do drzwi . Podeszłam posłusznie i szeroko je uchyliłam .

- Cześć , tak wiem nie pamiętasz mnie , ale my . . . znaliśmy się kiedyś bliżej . Możemy porozmawiać . – w drzwiach ukazał się wysoki Brunet . Ostatnim razem zachowałam się dosyć niestosownie więc tym razem nie zamierzałam popełniać tego błędu dwa razy .

Niebieskooki wszedł do środka nawet na chwilę nie spuszczając mnie z oka .

- Natalie , kocham cię . Bądź ze mną , wszystko sobie przypomnisz . – usłyszałam z ust chłopaka . W pierwszym odruchu zastanawiałam się czy może się nie przesłyszałam . Potem doszło do mnie , że on chyba nie słyszy co mówi . On chyba nie wiem o co prosi . Zupełnie mnie nie rozumie . Jakby mój stan w ogóle się dla niego nie liczył . Czy on zapomniał co się stało .

- Jak możesz prosić o coś takiego  ? Wiem tylko jak masz na imię  . – odparłam krzywiąc się . Brunet podszedł do mnie i gwałtownych ruchem złożył pocałunek na moich ustach . Nie był romantyczny ani wcale miły . Tak jakby sam sobie go wziął i okazywał z tego wielką dumę !

Czym prędzej odepchnęłam go od siebie posyłając mu złogowrogie spojrzenie . Wiedząc , że nic już nie wskóra po prostu wyszedł .

                                                                                  ***

Po tym całym zajściu nie miałam ochoty na nic . Znów dopadły mnie złe myśli . Wydarzenia z ostatnich tygodni dawały o sobie znać . Najgorsza była przeszłość , której nie pamiętam . Chciałabym ją przywrócić nie zważając za cenę ! Mój stan zaliczał się chyba do jednych z najgorszych . Jak  na razie dotykały mnie same negatywne uczucia . Zresztą czego się mogłam spodziewać ? Że zaczerpnę świeżego powietrza i wszystkie wspomnienia wrócą ? Nic już nie ma sensu .

Moje rozpaczliwe użalanie się przerwał dźwięk dzwonka , którego nie chciałam słyszeć .To był irytujący dźwięk przyprawiający o kilka stopni wyżej w środku ! Podeszłam do drzwi i ze szczyptą obojętności je uchyliłam . W drzwiach stał Justin trzymając na rękach Jazmine . Wyglądał tak słodko . Tak cholernie słodko ! Jego brązowe oczy wtedy wydawały się być czarne . Wyrażały wszystko co chciałabym usłyszeć . A usta . . . w kolorze bladego różu , które co jakiś czas oblizywał . Nawyk ?

- nadal się gniewasz ?

- może . – odparłam oschle . Justin próbował wykorzystać swoją siostrę do tego bym choć trochę okazała skruchę . – To nie fair ! Wiesz , że . . . – nie mogłam ciągnąć dalej . Justin wyszeptał blondynce coś na ucho i po chwili dziewczynka zaczęła mówić . ‘ Bieber kocha Natalie i pseplasa baldzo ‘ . I wygrał ! Satysfakcja gwarantowana . Moje serce rozpłynęło się po kątach . 

_________________________________________________________________________________________________

Będą komentarze , będą notki . Zrozumcie mnie . 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (34) | dodaj komentarz

Rozdział 30 -' Pokocham cię tak jak kiedyś ? '

 

Wychodziłam ze szpitala strzeżona pilnym okiem rodziców . Badać musiałam się co tydzień , aby śledzić moją ‘ chorobę ‘ . Lekarze nie dają mi szans na odzyskanie pamięci . Więc nie mam się już co użalać . Muszę po prostu zacząć od nowa . Co prawda długo mi to zajmie , ale dam radę .

Pod domem czekał już Justin . Zawsze siedział na schodach niecierpliwiąc się na wieści od lekarzy . Od razu do mnie podszedł i pełen nadziei w oku zadawał cały czas to samo pytanie ‘ Jest lepiej ? ‘ Wydaje mi się , że on bardziej pragnął abym odzyskała pamięć . Aby jego Natalie wróciła . Niestety ja nigdy nie miałam dobrych wieści . Chciałam mu pomóc , ale po prostu nie mogłam  . . . Nie musiałam nic mówić by blask w oczach chłopaka zgasł . Już wiedział co mógłby ode mnie usłyszeć . . .

Siedziałam w ogrodzie . Słońce już dawno zdążyło schować się za horyzont . Patrzyłam w gwiazdy jak co wieczór teraz . Tylko one nie wydawały mi się obce . Przeciwnie . Wyrażały wszystko co chciałbym zobaczyć . Co wieczór marzyłam o jednym . Budzę się rano i wszystko pamiętam . Od razu biegnę powiadomić o tym rodziców i Justina . A szczęście ,z którym się teraz borykam wręcz ze mnie paruje . Los jednak nie zgadzał się na taką historię . Nie mogłam pogodzić się z myślą , że już na zawsze oddzielił mnie o przeszłości . Zostałam z niczym , zupełnie .Chciałabym nie narzekać , ale tak się nie da. Ja się po prostu  gubię . Zostałam odcięta od rzeczywistości z niczym . Brak wspomnień , uczuć . Chciałabym odzyskać pamięć , bez względu na to jaka jest .

- cześć . – usłyszałam . Zjechałam wzrokiem w dół i ujrzałam Justina . Posłałam mu tylko smutny półuśmiech i wróciłam do poprzedniej czynności . Chłopak usiadł obok . Nie wiedział co powiedzieć , więc po prostu milczał .

- Justin , czy ja kiedyś odzyskam pamięć ? Pokocham cię tak jak kiedyś ? Ja chcę być szczęśliwa do cholery ! – spojrzałam na skruszone oczy blondyna , a kilka łez spłynęło po moich policzkach .                                                                                           ***

Siedziałam bezczynnie na parapecie i obserwowałam przechodniów . Było to jedne z ciekawszych zajęć tego wieczoru . W końcu mogłam jeszcze liczyć gwiazdy na niebie czy zajrzeć do książek , z którymi prędzej czy później będę musiała się zmierzyć . Nagle przed oczami mignął mi pewien mężczyzna zmierzający w stronę mojego domu z bukietem róż w ręku . Zaciekawiona zeszłam na dół by rozpatrzyć sytuację . Tak jak przewidywałam mężczyzna zaraz zjawił się w progu drzwi i wręczył bukiet czerwonych róż Bett . Ta od razu rzuciła mu się naszyję składając pocałunek na jego ustach . Zareagowałam na to wyszczerzając oczy . Co ? Ona ? Ale jak to ? Dlaczego ? z Kim ? Po co ? – w mojej głowie pełno było takich pytań . Może nie powinnam się w to mieszać , ale w pewnym sensie czułam się zobowiązana cos zrobić . Wychodzi na to , że Bett zdradza swojego męża . Jako ich córka nie powinnam do tego dopuścić .

- Bett ale . . . jak to ? – nagle to ja znalazłam się w centrum uwagi . Kobieta spojrzała na mnie przepraszającymi oczami .

- Natalie , później ci to wytłumaczę . Nie jest tak jak myślisz . – powiedziała spokojnym tonem . Pomyślałam ‘ czemu nie ? ‘ . Bo właściwie nie byłam zdenerwowana . Byłabym gdybym wszystko pamiętała . A teraz  ta cała sytuacja była mi obojętna . Zainterweniowałam tylko dla tego , że chyba powinnam .

Oznajmiłam kobiecie , że wychodzę i tak też zrobiłam . Na początku trochę było mi głupio , ale w końcu odważyłam się odwiedzić Justina . Fakt , że trochę późno , ale jakoś to przeżyje .

Po kilkudziesięciu minutach czekania w końcu pojawił się Justin . Jego włosy roztopierzone były na wszystkie strony świata . A sam on stał w krótkich bokserkach . Na mój widok podrapał się po głowie i zjechał rękę po swojej twarzy .  Spojrzał na mnie zmieszany po czym przejechał wzrokiem swój ubiór . Musze przyznać , że wyglądało to komicznie .

- Czyli , że cię obudziłam ? – zapytałam krzywiąc się lekko .

- Czyli , że tak . – uśmiechnął się szeroko i uchylił drzwi pozwalając mi wejść .

- Justin , bo ja nic nie rozumiem . Bett całowała jakiegoś faceta ! Ona zdradza mojego tatę , nie ma innego wytłumaczenia . – weszłam do środku i wybuchnęłam aluzjami . Chłopak uśmiechnął się i usiadł na kanapie . Tak jakby wcale się nie przejął tym co powiedziałam . Po prostu to olał .

- Natalie . . . twoi rodzice nie są razem . Twój tata ma narzeczoną , a twoja mama najwyraźniej też kogoś znalazła . – podszedł do mnie i uśmiechnął się smutno .

- aa . – westchnęłam . No tak , to by wszystko wyjaśniało . Tata gdzieś wyjechał , a mama z  tym facetem . . .

Usiadłam na kanapie i zaczęłam wgapiać się w podłogę .  Na chwilę tak jakby się wyłączyłam i zignorowałam to gdzie i z kim jestem .

- To , ten oglądasz ? – Justin podrapał się po głowie i gestem ręki wskazał na telewizor.  Spojrzałam w ekran telewizora , a potem na Justina . Tak naprawdę pomysł mi się nie uśmiechał , ale nie chciałam przeszkadzać Bett . W ogóle nie chciałam się tam pojawiać . Pokiwałam głową na tak  a blondyn usiadł obok mnie . 

_________________________________________________________________________________________________

Czeeeeeść ! ; D zjebany dzień na maksa mam . A sesja Jeleny dobiła mnie zupełnie ; c Wy też zazdrościcie Sel ? . 

Szczerze przyznaje , że nie miałam czasu sprawdzić błędów i czegoś poprawiać , więc z góry przepraszam . 

Iii proszę was o komentarze , bo jeśli czytacie a nie komentujecie to ja po prostu nie wiem czy wam się podoba , czy chcecie to czytać . W taki razie proszę < 3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (19) | dodaj komentarz

Rozdział 29 - ' Byliśmy najszczęśliwsi na świecie ! '

 

`  Szłam ciemnym lasem . Bicie serca zagłuszało wszystkie moje myśli . Znalazłam się przed jeziorem . Niepewnie spoglądając na groźne fałdy wody skoczyłam do niej . Czułam tylko jak płuca domagają się powietrza . Powietrza  !    `

Zdyszana zmieniłam pozycję leżącą na siedzącą . Obejrzałam się wokoło i zorientowałam się , że to tylko sen Jednak ja potraktowałam go poważnie . Może to część historii ? Może coś mi się przypomina ? Może wcale nie stracę pamięci na zawsze  tak jak mówili lekarze ? – uśmiechnęłam się niepewnie  .

W domu było zupełnie cicho . Przelotem słuchać było jeżdżące samochody za oknem , nic więcej . Wywnioskowałam , że rodzice muszą jeszcze spać . Ja nie miałam takiego zamiaru . Sen był ostatnią rzeczą na , którą miałam teraz ochotę . Doprowadziłam się do porządku i wyszłam z domu . Wiem , że to ryzykowne w moim przypadku, bo wiem tylko jak nazywa się to miasto . Mimo to przeszłam przez furtkę i ruszyłam wzdłuż chodnika . Nie zdążyłam przejść trzech kroków a usłyszałam , jak ktoś wykrzykuje moje imię .

- Natalie co ty robisz ? Oszalałaś ? – zapytał zaniepokojony blondyn . Jego słodki , a zarazem spanikowany wyraz twarzy sprawił , że zaczęłam się śmiać .

- Nie możesz sama wychodzić z domu . – szybkim krokiem przeszedł przez furtkę malując na twarzy swój grymas .

- Nie idę sama . Idę z tobą . – uśmiechnęłam się szarmancko . Nagle w oczy rzuciła mi się drobna sylwetka małej dziewczynki . Z wielkim uśmiechem na twarzy biegła w naszą stronę .

- Jazmine ! – wykrzyknęłam . Blondyn wyszczerzył oczy, gdy usłyszał  to co powiedziałam .

- Wiesz jak ma na imię ? – wyjąkał . Teraz i ja zaczęłam się zastanawiać . Wzięłam blondynkę na ręce i uśmiechnęłam się do niej .

- Pamiętam !

Siedzieliśmy na plaży . Słońce dopiero wyłaniało się zza horyzontu . Idealna pogoda na spacery .

- Justin , opowiedz mi coś o nas .Byliśmy szczęśliwi ? – poprosiłam . Chłopak na początku trochę się zdziwił , ale zaraz zaczął mówić .

- Tak . Byliśmy najszczęśliwsi na świecie . – powiedział . Widać było , że brakuje mu mnie . Chciał, żeby wszystko było jak dawniej . Był taki samotny i bezsilny . Ale ja nie mogłam nic zrobić .

- Kłóciliśmy się ?

- Nie nigdy . Przed tym wszystkim miałem cię zabrać na Bahamy . Uwielbiasz to miejsce . – westchnął .

                                                                                              ***

Z tego co wywnioskowałam wcześniej moje życie było wprost perfekcyjne . Miałam idealnego chłopaka , kochających się rodziców . Wszystko poukładane . A teraz ? Jestem jak puzzell , który nie pasuje do reszty . Nic już nie było ok.  Czułam sie jakbym zniknęła ze świata i powróciła na nowo , ale już nic nie było tak samo . Wszystko się pozmieniało , a ja nie potrafiłam się odnaleźć . To chyba najgorsze uczucie jakie może być .

                                                                                              ***

Mijały tygodnie  , a ja pamiętałam jedynie tą malutka istotkę . Godzinami spędzałam czas z Justinem . Oprowadzał mnie po całej Atlancie , pokazywał wszystkie miejsca gdzie kiedyś chodziłam . Podziwiałam go za to . Pomagał mi bez względu na wszystko . Wiem , że nadal mnie kochał , a to głupie uczucie bo ja go nawet nie pamiętam . Darzyłam go jedynie wielką sympatią za to co robił .

_________________________________________________________________________________________________

oosz dupa . znowu krótki . Nagrzeszyłam wiem xd Rozdział taki do dupy , że pozwólcie iż nawet nie skomentuję ; DD Skomentujecie tą moją mimo wszystko wypocinę ? ; d


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (26) | dodaj komentarz

Licznik odwiedzin:  10 497  

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl